Początkowo nie chciałem, balem się, że coś zniszczę, albo że się wygłupię bo nigdy nie jeździłem na czymś takim.
Ale wreszcie dałem się namówić i całe szczęście, bo nigdy bym nie poczuł tego niesamowitego emocji. Jak buzuje adrenalina w żyłach i to magiczne coś namawia do parcia przed siebie coraz szybciej.
Ponieważ nie byłoby mnie stać na nowego quada, mimo że to nieduży wydatek, firma do której trafiłem oferowała wynajem quadów!
Za niewielka kwotę wynająłem sobie takie cacuszko najpierw do wariowania z moim starszym synem, a potem następnym razem, gdy emocje już lekko opadły, postanowiłem wykonać za jego pomocą odśnieżanie :) Jest to dosyć mocna maszyna, więc z pchaniem śniegu nie miała najmniejszych problemów. Wystarczyło tylko doczepić do niej taki prowizoryczny pług i szło idealnie :)
Myślę, że będę korzystał z takich możliwości bardziej regularnie, bo nie mam cierpliwości do latania z szuflą i opitalania całego terenu samemu. Poza tym za dużo mam pracy na co dzień żeby jeszcze się użerać zimą w mrozie z hałdami śniegu na posesji.