Jako nastolatka zaczytywałam się powieściami i publicystyką Waldemara Łysiaka. Pasja ta wymagała swoistego poświęcenia. Księgarnie na pniu wyprzedawały kolejne publikacje Łysiaka, pozostawała biblioteka (zacięte polowanie na cokolwiek) i książki pożyczane od znajomych lub kupowane na bazarach: dużo droższe niż przeciętne publikacje.

Po początkowej fascynacji został niestety jedynie sentyment. Mimo ułatwionego dostępu do książek, a może właśnie z jego powodu, zobojętniałam na opowieści i … tyrady Łysiaka. Być może w tej chwili narobię sobie wrogów, ale stanowczo stwierdzam, że jako autor Łysiak już się wypalił. Owszem , w dalszym ciągu czaruje erudycją, ale poszczególne frazy i chwyty zanadto się powtarzają, autor wciąż oscyluje wokół tych samych, dosłownie identycznych schematów. Staje się powoli demagogiem – fakt, że ściśle ukierunkowanym jeśli chodzi o grono odbiorców.

Główna zaleta Łysiaka to niesamowita erudycja, niestety czytając jego książki człowiek jakby tkwił w jednym punkcie, w przeciwieństwie do Eco, który zdaje się być kopalnią coraz to nowych pomysłów i eksperymentów literackich.

Umberto Eco to, dla mnie osobiście, autor okresu dojrzałego – na literaturę nie reaguję już tak emocjonalnie jak kiedyś, toteż każda nowość w sensie formy czy w znaczeniu informacyjnym stanowi przyczynek do włączenia aparatu myślowego. Rozwijam się dzięki Eco, czytając Łysiaka – tkwię w miejscu.

Dostępność książek obu autorów: księgarnie tradycyjne i księgarnie internetowe

Obaj autorzy często goszczą na listach bestsellerów, jeśli chodzi o zakup ich książek – polecam księgarnie wysyłkowe – są tańsze i lepiej zaopatrzone od większości księgarni tradycyjnych.